czwartek, 3 września 2015

Drrr miniaturka " Wybór "

Misie kolorowe, witajcie. Melduję problemy z laptopem, dlatego pisałam to i też publikuje z telefonu. Jak w weekend usiąde do  komputera siostry to naniosę na tym ewentualne poprawki. W jednym miejscu nie ma kropki, jednak jest to zamierzony zabieg. To powstało wczoraj jak czekałam na pociąg, więc w sumie chyba brakiem postów martwić się nie musicie, kończe tak, że zawsze czekam na ten nieszczęsny pociąg godzinę.A drugą godzinę nim jadę, tak więc pozdrawiam Was prosto z tego środka transportu :D


Szept, powołujący do życia trwożny lęk przed mężczyzną, spomiędzy warg którego on wypływa. Słowa jakie wypowiada zdają się być niemal idealnym odzwierciedleniem twych myśli. Mimo buntów wzniecanych przez instynkt samozachowawczy, ufasz mu. Jesteś niegodny i zepsuty, w porównaniu z budującą go perfekcją. 
Dlatego teraz tu stoisz.
Dlatego rozwarzasz, czy zrobić krok do przodu.
Ale nie masz skrzydeł
A on nie nauczyczy cie latać.
Więc trwasz dalej w niepewności swego losu. Twój wybór okaże się trafny, tyko gdy go usatysfakcjonujesz. Jawi się w twoich oczach jako Bóg, Pan, któremu zawierzasz wszystko. Patrzysz na jego ręce, rozchylone w geście proponowania ci dwóch dróg. Niczym trzymający jabłka, z których każde cie kusi. Jest twoim wybawieniem i oprawcą.  Pragniesz zagarnąć dla siebie oba, ale wiesz, że jedno wyklucza drugie, będąc razem zniszczą się wzajemnie. Więc powiedz mi, które wybierzesz? Złote emanujące wewnętrznym ciepłem, czy może szkarłatne, tak bardzo ci go przypominające? Musisz się pospieszyć, on nie będzie czekać wiecznie. Pomimo wewnętrznych batali, jakie ze sobą staczasz, chyba od początku wiedziałeś, co wybierzesz. Podejmujesz zatem ostateczną decyzję.
A więc jednak to...

sobota, 29 sierpnia 2015

Drabble " Na komisariacie "

Zarzucę wam kolejnym drabbelkiem i idę dalej pisać drugi rozdział " Chociażbym chodził ciemną doliną...", bo kiedyś trzeba. Przy okazji, po prawej stronie pojawiła się ankietka, zachęcam do wyrażenia opinii c:



- Panie Orihara, czy przyznaje się pan do zarzucanych czynów?
- Czy tak ciężko jest wam uwierzyć w moją niewinność? Jestem jedynie biednym obywatelem, który został niesłusznie oskarżony o coś, czego nie zrobił.
- Mamy świadków i nagranie z całego zajścia, nie ma możliwości, byś się wywinął skurczybyku. – Bawią się w złego i dobrego glinę? I tak nic ze mnie nie wyciągną, nie ma mowy, żeby udało im się wsadzić moją osobę za kratki. Poza tym długo już nie popracują, sam się o to postaram.
- Już tylko raz cię zapytam. Dlaczego podpaliłeś Heiwajime Shizuo?
- Bo mu było zimno.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Drabble " Kto nie skacze..."

Izaya siedział w środku opuszczonego budynku, czekając na przybycie Celty. Co prawda tak naprawdę nie chodziło o interesy, chciał tylko dostarczyć sobie trochę rozrywki i zobaczyć jej reakcję. Widząc, jak podjeżdża pod drzwi i wchodzi do środka, czym prędzej się schował. Kiedy weszła do pomieszczenia, w którym wcześniej był i podeszła do okna, a może raczej pozostałości po nim, wyskoczył krzycząc „ Kto nie skacze ten z drogówki „ i, no cóż… zrobiła to. Po chwili rozniósł się dźwięk sms-a od Shinry. „ Wiesz gdzie i po co pojechała Celty? „. „ Pewnie tylko po coś skoczyła” odpisał mu Izaya.


Bonus:

Idzie Shizuo ulicą i mówi " myślę, więc jestem "
.
.
.
Po czym znika.

Tsuki x Roppi songfic " Skrajna nienawiść egoistycznej egzystencji "






Już niedługo zapalę świecę, by uczcić naszą pamięć
Odeszliśmy z własnej woli
Nie chcąc żyć tak normalnie-nienormalnie
Nie chce rzucać żalu
Płacz niech będzie rozkoszą
Nigdy nie przypomnę sobie, jakie było to życie


Już niedługo zapalę świecę, by uczcić naszą pamięć. Nasze drogi się rozeszły. Odeszliśmy od siebie z własnej woli, nie chcąc żyć tak normalnie-nienormalnie. Mam świadomość tego, jak krzywdziło cię moje zachowanie. Egoistycznie robiłem z siebie ofiarę, nie zważając na to jak się o mnie bałeś. Nie chce rzucać żalu. Płacz niech będzie od tej chwili jedyną rozkoszą, jaką dane mi będzie zaznać. Nigdy nie przypomnę sobie, jakie było to życie, zanim cię poznałem. Sprawiłeś, że mój byt przestał być tak pusty i bezuczuciowy.


Ludzkość w okowach obowiązku
Niezdolna do wyboru, zdana na łaskę ideałów
Ludzkość ukrzyżowana
A ja byłem wolny, byłem Piotrem
Który trzykrotnie wyparł się Jezusa



Patrzę na ludzkość w okowach obowiązku. Chmara niezdolna do wyboru, zdana na łaskę odgórnie narzuconych ideałów. Ludzkość ukrzyżowana na swoich ograniczeniach. Nie przesadzę, jeśli powiem, że ich wszystkich nienawidzę. Byłeś wyjątkiem, moim kwiatem w polu chwastów. A ja byłem pozornie wolny, będąc jednocześnie przykuty do życia. Wszystko, co miało dla mnie jakiekolwiek znaczenie, wiązało mnie ze sobą, póki to miałem, nie mogłem odejść. Byłem Piotrem, który trzykrotnie wyparł się Jezusa. Odrzuciłem łańcuchy, które mnie tu trzymały.



Nie ufam nikomu, każdy jest samotnikiem
Za życia i po śmierci
Skrajna nienawiść ogarnia mój umysł
W egoistycznej egzystencji
Odchodzę w nicość, obracam się w niebyt


Nie ufam nikomu, kto chodzi po tym świecie. Każdy jest samotnikiem, patrzącym wyłącznie na swoje potrzeby. Za życia nic nie będzie lepsze i mniej przegniłe, a po śmierci? Wątpię by czekało na mnie cokolwiek, nie zasługuje na możliwość dalszego trwania. Skrajna nienawiść ogarnia mój umysł i nie pozwala zwyczajnie funkcjonować. Trwanie w egoistycznej egzystencji napawa mnie wstrętem. Ciągle żyje, ale odchodzę w nicość, obracam się w niebyt. Chcę zanurzyć się już w otchłani i przestać istnieć.


Rozpływam i rozpadam się
Ujrzałem marność wiary
Odchodzę w niematerialną rzeczywistość
Nie chcę o tym myśleć, zostawiłem cierpienia
Nie tak miały boleć, ukryte w sercu marzenia


Rozpływam i rozpadam się w gnuśności mojej rzeczywistości. Kiedyś wierzyłem w dobro w sercach ludzi, ale ujrzałem marność tej wiary. Zepsute stworzenia, potwory, czuję ich wzrok na sobie, szepty przyprawiające o mdłości. Samym swoim istnieniem zaskarbiają sobie moją niechęć. Uciekam od ich widoku, obecności, świadomości przebywania obok. Zrobię wszystko byleby nie musieć już tu wracać. Zatrzaskuje się w łazience i wyciągam scyzoryk, po czym zaczynam nacinać skórę. Coraz głębiej i mocniej. Powoli odchodzę w niematerialną rzeczywistość. Czy będziesz tęsknić? Nie chcę o tym myśleć, zostawiłem wszelkie cierpienia daleko za sobą. Nie waham się, chcę tego. Czuję jednak ukłucie wyrzutów w środku. Nie tak miały boleć, ukryte w sercu marzenia. Jeśli zasługiwałbym na ostatnie życzenie, to chciałbym cię jeszcze zobaczyć.


Złudne obietnice i nadzieje, powtarzane od wieków
Okłamały nasze dzieje
Ja mam dość, odchodzę, spadam w przepaść



Złudne obietnice i nadzieje, niemające najmniejszych szans na spełnienie. Powtarzane niemal od wieków te same słowa, mające przekonać, że jednak jest dobrze. Fałszywe wartości okłamały nasze dzieje. Ja mam dość tego wszystkiego, odchodzę z tego świata, spadam w przepaść. Jeszcze jednak dochodzi do mnie głośne walenie w drzwi i echo kroków. Zamek zostaje wyłamany, a moje ostatnie, choć czy aby na pewno, życzenie zostaje spełnione. Dopadasz do mnie szeptając jakieś słowa, których nie mogę już odróżnić. Czy tym razem uda ci się być słońcem, które przepędzi z mojego wnętrza ciemność?