niedziela, 24 stycznia 2016

Drabble Shizaya\Izuo " Podryw " z serii " Robisz to źle "

Wreszcie coś wesołego, chyba się ucieszycie.


Dziwne uczucie otoczyło Shizuo i nie zamierzało odpuścić. Mieszanina zirytowania i niepewności związana z typem podążającym jego śladem. W końcu jednak tego nie wytrzymał.
- Izaya, po jakie licho za mną leziesz?
- Shizuś, wbijałbym się w ciebie, jak Shinra strzykawkę w pacjenta.
- …
- Szarpałbym cię, jak Kida szalik.
- …
- Brałbym cię, jak Erika mangi yaoi.
- …
- Szukałbym cię, jak Celty głowy.
- …
- Strzegłbym cię, jak Togusa vana.
- …
- Zachwalałbym cię jak Simon rosyjskie sushi.
- W dupę sobie wsadź taki podryw.

- Co innego włożyłbym sobie w tyłek, kochanie.

środa, 20 stycznia 2016

Miniaturka " Ognik "

Pisane przy albumie " White Chalk " P.J. Harvey (klik)


Okręcam się wokół własnej osi, wyginając zgodnie z tym, co podpowiada mi delikatny głos dobiegający z głośników. W ciemności, kaleczonej mdłą poświatą księżyca i końcówką żarzącego się papierosa.

Rzucam się do okna i roztwieram je na oścież, dzieląc się z nocnym niebem dźwiękami pianina i własnym nieco histerycznym śmiechem. Rechotem desperata.

Muskam palcami szyję i przesuwam je niżej, by w pośpiechu rozpiąć guziki koszuli i porzucić ją na podłodze. Błądzę po swej skórze przepełniony żalem nieusatysfakcjonowania.

Kostnieję pod wpływem zimna i drętwe palce podsuwam pod usta.

Oddycham.
Płonę.
Widzę dym.
To jednak nie ja.

Zamarzłem.
To mnie otula,
szepcze wprost w zakamarki umysłu.

Chcę się ogrzać.

Wystarczy podpalić…
Kolejnego papierosa…

Siebie…

niedziela, 10 stycznia 2016

Miniaturka " Czas "

Zastygłem, tak jak zastygają dziecięce marzenia, gdy ich właściciele zorientują się, że racja ich bytu jest, a tak właściwie jej nie ma. Z powagą wypisaną na twarzy przyjmuję to lekkie drganie rąk, podczas spoglądania na zgliszcza kanapy, na której tak lubiliśmy siedzieć i udawać, że świat nas nie znajdzie.

Pozbyłem się jej a pomimo tego i tak obraz jej nędzy drażniąco rzuca mi się w oczy. Zbytnio podstawiała obrazy tak zawzięcie przeze mnie wypierane. Dlaczego i ich pozbyć się nie mogę?

Kwiaty w wazonie pochylają w zamyśleniu swoje martwe głowy, przypominając że nie mam już na co czekać. Nie myślałem, że nawet herbata jest w stanie spleśnieć.

Unoszę się na powierzchni, jak wydrążony trup i w przebłyskach sennie pragnę opadać na dno, płuca mając już wypełnione wodą. Drganie rąk zaczyna rozprzestrzeniać się z zaciętością choroby zakaźnej po całym ciele.

Niczym kwiat trzymasz opuszczoną w zamyśleniu martwą głowę, a ciało wydrążone przez moje ręce i zakonserwowane przez czas pozostaje niewzruszone.

Pęknięcie na ścianie poszerzyło się sprawiając, że zegar rozbił się o posadzkę, chwilowo wypełniając pomieszczenie dźwiękiem. Sam milczał już od dawna.

Ile czasu już minęło?

sobota, 19 grudnia 2015

Miniaturka " Czysto teoretycznie "

Teoretycznie otwieram oczy, leżąc nad ranem w pościeli. Udając, że tak naprawdę zimne jest powietrze, a nie ta rozmemłana masa zamknięta w moim niedomkniętym ciele. Wmawiając sobie, że umiem jeszcze myśleć o powłoce, jak o sobie.

Teoretycznie otwieram oczy i otulam się ciszą, trwając w martwym bezruchu. Z lichą nadzieją, że coś jeszcze ruszy i powstanie z zmarłych. Nadzieja jest matką głupich i umiera ostatnia.

Boje się i jednocześnie żałuję swego tchórzostwa. Przywiązania do każdego kolejnego oddechu. Wstydzę każdej porażki z bolesną potrzebą zaczerpnięcia następnego. Przegrywam tę partię.

Można się odciąć na chwilę, sekundę, kilka. Moja wrodzona ludzka chciwość się tym nie zadowala. Pragnę dłużej, mocniej, aż do końca. Oddać się bez reszty dla snu, którego kres nie nadejdzie wraz z porankiem.

W sposób przeżuty, wypluty, połknięty egzystuję. W sposób przeżuty, wypluty, połknięty mi to nie przeszkadza.

Czysto teoretycznie zamykam oczy, oddając się swym celowym powtórzeniom i niewydolnym metaforom.

Czysto teoretycznie wydaję mi się, że słyszę twoje kroki pod drzwiami.

Czysto teoretycznie wydaję mi się, że tak naprawdę nie gnijesz.

Że tak naprawdę, nie gnijesz z mojej winy.